DOM DORY

Najnowsza książka naszego wydawnictwa:

Nowa powieść Małgorzaty Cimek-Gutowskiej w poetyckich niedopowiedzeniach i realistycznych obrazach kreśli losy relacji między trzema pokoleniami kobiet. Tajemniczą rolę odgrywają w nich ptaki…

Szybuje, starając się wykorzystać wznoszące prądy powietrza. Oszczędza siły, boma ich coraz mniej. Płynie bezgłośnie na spotkanie z błękitną sójką. Musi się śpieszyć. Dotrzeć na miejsce, nim czerń nocy podda sięszarościwczesnego świtu.

Przypuszcza, że będzie na nią czekał. Może zmuszona będzie nawetstoczyć z nim nierówną walkę… Ona, mała pójdźka z nim – wielkim ptaszyskiem! No cóż,widać tak być musi. Ale sówka jest sprytna i dlatego wybrała ostatnie minuty nocy. Uprzedzi kruka, który przyleci pewnie chwilę później, gdy na wschodzie zaróżowieje niebo. Ona już będzie na parapecie albo nawet w pokoju… Najważniejsze, że w domu, do którego on nie ma wstępu. Martwi się tylko małą sójką. Jeżeli kruk ją przestraszy, odleci. Ale nie na darmo jest przemądrą sową! Odwrócijego uwagę, a wtedy mały ptaszek… Tak, to jest możliwe.

Jest już taka zmęczona. Ma wrażenie, że jej puste kosteczki ważą tonę. A jednak frunie, aby dopasować ostatnią już część łamigłówki. Zniża lot i rozgląda się. Na płocie ani śladukruczoczarnej sylwetki. Przez uchylone okno dostaje się do pokoju pachnącego igliwiem. Wypatruje błękitnych skrzydełek…

Zapraszamy na zakupy bezpośrednie: wasowscy.com@gmail.com (cena 25,00 plus koszty przesyłki)

oraz do Księgarni ORBITA (Zamieniecka 80, Warszawa)

Perypetie Alicji na Czarytorium

Nagroda LITERATURY NA ŚWIECIE - Nowa twarz - dla Grzegorza Wasowskiego za "Perypetie Alicji na Czarytorium" (pozostali laureaci w tej kategorii: Robert Papieski za przekład książki „Lato w Baden” Leonida Cypkina (wyd. Zeszyty Literackie, Warszawa); Jerzy Radziwiłowicz za przekład dramatów Moliera „Tartuffe”, „Don Juan” i „Mizantrop” (wyd. Znak, Kraków); W jury pod przewodnictwem Jerzego Jarniewicza zasiadali: Anna Górecka, Andrzej Kopacki, Kamil Piwowarski, Piotr Sommer, Andrzej Sosnowski, Marcin Szuster i Anna Wasilewska. Nagrody „Literatury na Świecie” są przyznawane od 1972 r.

****

4 lipca 1865 roku ukazała się książka Lewisa Carrolla "Alice's Adventures in Wonderland". Na 150-te urodziny swojej ulubionej bohaterki, Grzegorz Wasowski przygotował niewierny przekład, ze szczególnym uwzględnieniem partii wierszowanych.

Książka zawiera także tekst dr Ewy Rajewskiej "Nonsens pełen sensu - Jabberwocky - Lewisa Carrolla" (opisujący i analizujące wszystkie dotychczasowe polskie przekłady tego wiersza)

oraz nowe przekłady (również niewierne) wszystkich wierszy z przygód Alicji "Po drugiej stronie lustra".

Wybraliśmy 167 ilustracji czarno-białych i 71 - kolorowych.  Prezentują różnorodne style i wyobrażenia bohaterów książki, a są autorstwa 21 rysowników, którzy kilkadziesiąt lat temu ilustrowali kolejne wydania przygód Alicji.


Format 24x17cm
stron 257
oprawa twarda

Cena wydawnicza, to 40,00.

Książka jest dostępna:

w Warszawie w księgarniach:  przy Wiejskiej, w Badecie przy KEN 83, w Stentorze na Ursynowie, w MDM na Pięknej, Prospero (w Instytucie Teatralnym), Tarabuku w Teatrze Lalka

w Sopocie - w księgarni Książka dla Ciebie (w Krzywym Domku)

w Krynicy Górskiej - w księgarni dziecięcej DRZEWIEC

w Krakowie - w Składzie Towarów U Kacpra Ryxa

w Poznaniu - Księgarnia Muzyczna Pasja (Ratajczaka 30) i Bookowski (Zamek)

ale chętnych zapraszamy też do składania indywidualnych zamówień bezpośrednio o u nas: wasowscy.com@gmail.com

***

O pracy nad przekładem, o uczuciu do Alicji i uwielbieniu dla Lewisa Carrolla - Grzegorz Wasowski opowiedział w RDC Teresie Droździe

a w radiowej Dwójce -  Katarzynie Hagmajer

A Znawczyni Alicji napisała na swoim blogu: Rewolucyjna Alicja nadciąga

Na tę opinię czekaliśmy z bijącym sercem:

Kochani, gwałtesywnie całkompletnie zainteresowana czytam... Przeczytałam już "Perypetie Alicji na Czarytorium" i mi się to nieludzko podoba! Ale trzeba, aż się prosi(!), przeczytać jeszcze i jeszcze raz, bo dużo jest smaczków, które nie zawsze się przejrzy “w całości “ za pierwszym… WINSZUJĘ! WINSZUJĘ! Jak długo pracowałeś nad tym tłumaczeniem? Ogrom wykonanej pracy nieprawdopodobny! pozdrawiam Wasowskich życzę dalszych sukcesów... i do zobaczenia! RITA MARIANOWICZ

A tu głos Znawczyni i Miłośniczki Alicji, Róży Bzowej:

Ogłaszam publicznie, że zrewidowałam swój pogląd na kwestię tłumaczenia w ogóle, a Alicji... w szczególności. Do tej pory uważałam, że najlepszy jest przekład dyskretny, prawie niewidoczny, dlatego lubiłam wydania książek o Alicji przełożone przez Macieja Słomczyńskiego, zaś jego pracę określałam jako transparentną. Teraz jednak uważam, że słowo "transparentny" obok znaczenia "niewidoczny" zawiera także "przezroczysty" a zatem bezbarwny. Po przeczytaniu przekładu Grzegorza Wasowskiego (niewiernego, jak uczciwie uprzedza Autor tegoż, tzn. przekładu oczywiście) teksty innych tłumaczeń "Alicji...", autorstwa Macieja Słomczyńskiego, ale także wielu innych tłumaczy, wydają mi się absolutnie bezbarwne i nijakie! 
 
Grzegorz Wasowski wykonał benedyktyńską pracę przedzierając się nie tylko przez meandry wieloznaczności oryginalnego tekstu Carrolla, ale także studiując (wnikliwie!) prace swoich poprzedników w zapasach z wiktoriańskim angielskim testem pełnym parodii, aluzji i innych lingwistycznych przyjemności. Co więcej - jak sam przyznaje w Zakończeniu, opublikowanym także w powyższym tomie - zmagał się nieraz tygodniami z opornymi słowami czy zwrotami i dopiero gdy okazywały się być absolutnie nieprzekładalne decydował się na odejście od sensu oryginału w stronę oryginalnego (czytaj: zaczerpniętego z oryginalnego tekstu) humoru. Zatem - paradoksalnie! - w niektórych miejscach przekład znacząco odbiega od oryginału właśnie z powodu szacunku tłumacza dla tekstu Carrolla tudzież dla polskiego czytelnika. Przyznać też muszę, że dzięki temu książkę czyta się nie tylko bardzo płynnie (czego nie można powiedzieć o niektórych spośród poprzednich przekładów), ale jest najzabawniejszą wersją przygód Alicji, jakie czytałam (włączając oryginał).
Lektura i oglądanie tego tomu przypomina spożywanie pięciodniowego obiadu z przystawkami przed nim i deserem po - to prawdziwa uczta dla zmysłów, wszystkich sześciu (jeśli ktoś lubi smak papieru), z uwagi na to, że szósty zmysł to, oczywiście, poczucie humoru. Tekst właściwy, ilustracje (21 ilustratorów!), Zakończenie (czyli posłowie) oraz kwestie wierszowane z Through the Looking-Glass, a także szkic krytyczny dr Ewy Rajewskiej i zamieszczone w Aneksie teksty wszystkich polskich przekładów poematu Jabberwocky - ofiarowane szczodrze czytelnikom w jednym tomie to nie tylko wyśmienita i wymagająca lektura, ale także róg obfitości dla wszystkich alicjofilów. Gdy osoba taka, nasycona wielozmysłowo smaczną lekturą, pada bez zmysłów na podłogę lub inną płaską powierzchnię o zrównoważonej grawitacji, na twarzy jej/jego wciąż błąka się uśmiech zadowolenia, radości i niedowierzania jednocześnie. Jak to - zatem jest to możliwe? Tłumaczowi udało się oddać Carrollowski humor używając innych słów, nawiązań kulturowych i odmiennych rymów! A jednocześnie, gdzieś spod spodu, wyziera smutna konkluzja: dopiero teraz! Dlaczego nie udało się nikomu wcześniej?! Jakieś drobne półtora wieku czekaliśmy na tak genialnie bliski oryginałowi klimat, zabawnie zbzikowanych bohaterów i krainę, w której - co prawda - nie ma czarów, ale jest czarownie a czytelnik opuszcza ją absolutnie oczarowany.
Dziękując panu Grzegorzowi Wasowskiemu za cudowną książkę, a także za polot, splot humoru i muzycznego wyczucia rytmu tekstu oraz słowotwórstwo wysokich lotów postanawiam w kolejnych postach przyjrzeć się bliżej samemu tłumaczeniu a także wizualnej oprawie woluminu.
***
Kilka słów od Czytelniczki Anity Zawadzkiej:

Pochłonęłam od razu "Zakończenie" i "Dlaczego?" i bardzo mnie cieszy, że to "tłumaczenie się z tłumaczenia" znalazło się w książce. Niskie ukłony dla Tłumacza za (uzasadnioną) odwagę i tytaniczną pracę! Powaliło mnie, mówiąć kolokwialnie, to, że Pan Grzegorz przed rozpoczęciem pracy zapoznał się dokładnie ze WSZYSTKIMI tłumaczeniami! Jakże trudno musiało być tworzyć z dogłębną znajomośćią już istniejących, licznych wersji! Odczuwam ogromny podziw. Bez wątpienia jest to dzieło kompletne :)

Całkowicie przekonują mnie rozważania Tłumacza nad tytułem :) Uważam, że niezwykle trafnie oddaje on to, z czym ma się do czynienia. Już na wstępie czytelnik może się spodziewać, że powinien odrzucić wszelkie nabyte wyobrażenia o Alicji i przygotować się na coś do tej pory niespotykanego; że oto ma przed sobą dzieło świeże, (słowo)twórcze i zgodne z duchem oryginału. Brak mi w tej chwili słów, żeby odpowiednio wyrazić wszystkie moje pierwsze wrażenia, ale mówiąc prosto - jest wspaniale :)

***

Miłośniczka Carrolla na swoim blogu Herbatka z Szalonym Kapelusznikiem: Niezwykle twórcze podejście do oryginału! Autor przekładu pisze zresztą w zakończeniu: jestem za tłumaczeniem oddającym ideę, a zatem nie słowo w słowo, o ile to niemożliwe. Pisałam już przy okazji „Obławantury…” w Księgogrodzie, napiszę z pełnym przekonaniem i teraz: Carroll byłby dumny z takiego tłumaczenia jego Krainy Czarów – pojemnej tak bardzo, że aż nie do zapełnienia.

 

25 listopada 2015 - w Wydziałowy Dzień Kół Naukowych w Zaułku w Drodze Do Sali Teatralnej, od godziny 13:00 do 14:00
dla wszystkich, którzy mają ochotę posłuchać najnowszego, najdziwniejszego
i najniewierniejszego przekładu „Alice's Adventures in Wonderland”
CZYTAMY „Perypetrie Alicji na Czarytorium”
Będą ciastka, które same każą się zjeść, piękne książki, które trzeba obejrzeć, a ponieważ wszystko jest możliwe, spodziewamy się nawet wizyty samego Kapelusznika!
Na głośne czytanie, w rok 150. urodzin Alicji zaprasza Koło Sztuki dla Dzieci "Na Wysokiej Górze"


 

GUCIO I MEGI W WARSZAWIE

"Gucio i Megi w Warszawie" Petrus Primitos

Kim są Gucio i Megi? Dwoma buldożkami francuskimi podróżującymi po świecie w towarzystwie swoich właścicieli: Maliny - właścicielki sklepów z zabawkami oraz Doktorka - weterynarza bez granic. Poznajemy ich Warszawie. Dowiadujemy się jak psiaki trafiły do domu Doktorka i Maliny, czemu ludzie nie mają talentu do nadawania imion i co najważniejsze: dlaczego nie powinno się brać porad kulinarnych od kumpli jedzących muchy?! Poruszone w niej również zostaną m.in. temat adopcji, dogoterapii, pseudohodowli oraz ogólnych psich spraw.
Żywe odpowiedniki bohaterów mieszkają z autorką i dostarczają codziennie materiałów na kolejne strony. Psiaki mają już spory fan club na Facebook'u  oraz własną stronę internetową (www.gucioimegi.pl) - już na wykończeniu budowy.
Rodowita szczecinianka, a obecnie Warszawski słoik (już przemeldowany) - Aleksandra Petrus (tekst) oraz nie-do-końca-rodowity barcelończyk - Hugo Petrus (ilustracje) - jako PETRUS PRIMITOS chcą stworzyć całą serię książeczek dla dzieci pod hasłem "Gucio i Megi Podbijają Świat!" i udowodnić, że nasi bohaterowie potrafią pobić Disneya, Pottera i inne kucyki na kilometr!

Książkę można kupić w internecie:

w księgarni warszawa oraz piękna książka

oraz bezpośrednio u nas

Pamiętnik Dobrego Kota i jego zwyczajnego pana

"Pamiętnik Dobrego Kota i jego zwyczajnego pana" Grzegorza Morkowskiego, ilustracje Kaśka CzapskaOkladka na stole


Dwa różne światy w jednym miejscu, różne prawa w tym miejscu obowiązujące. To światy Kota i pana. Pan czasem pali papierosa, Kot się wówczas dziwi, podziwia pana, który nie boi się ognia, ale przenigdy sam by do pyska czegoś tak śmierdzącego nie wziął. Pan przynosi jedzenie, które przecież musiał gdzieś upolować, Kot przyjmuje poczęstunek z wdzięcznością, ale jednocześnie ma żal do złego losu (i trochę do pana), że nie jest w stanie się panu tym samym odwdzięczyć, choć jak wiadomo, jest łowcą doskonałym. Kotu podoba się, gdy jednym ruchem łapy może zamienić coś w jednym kawałku na dużo różnych „cosi”, zupełnie do tego pierwotnego „cosia” niepodobnych. Pan nie podziela zachwytu kota i potrafi wtedy nawet głośno krzyknąć. Mimo to są świetnymi przyjaciółmi a przyjaźń ich opiera się na daleko posuniętej tolerancji. Podczas wspólnych zabaw pan wybacza zawsze kotu drobne zadrapania pochodzące z nie zawsze na czas domkniętego kociego pazura, Kot zaś godzi się z tym, że pan ma pazury zawsze na wierzchu   (choć nigdy nie są one odpowiednio ostre) i pokryty jest mizernym, resztkowym raczej futrem. Obaj za to są wrażliwi, dużo myślą i mimo często zasadniczych różnic, jest im ze sobą dobrze. Ich przemyślenia zawarte są właśnie w tej książeczce.

Autor o sobie:

Kocham wszystkie zwierzaki za to, że po prostu są i że jak już są z nami – to i na dobre i na złe. Ludzie reagują inaczej i gdy przychodzi zły los – często przestają nas lubić tak, jak lubili, gdy było dobrze… Kocham psy, koty, chomiki, szczury domowe, króliki, konie, krowy, owce i wiele innych zwierzątek, choć z tymi mniej komunikatywnymi (węże, żółwie lub rybki) za dobrze sobie nie radzę. Od dziecka zawsze miałem jakiegoś Futrzanego Przyjaciela, kiedyś to były psy, ale wkrótce okazało się, że mam na nie alergię! Gdy jednocześnie okazało się, że kota to mogę nawet zjeść z całym jego futrem – od kilkunastu lat mam koty właśnie. Moje koty posłużyły mi do stworzenia postaci Dobrego Kota, a ja sam oraz kilku moich przyjaciół dostarczyło cech występującemu w tej książeczce zwyczajnemu panu.

Już można zamawiać!

Książka pod patronatem KOCICH SPRAW

Gdzie kupić?

"Pamiętnika Dobrego Kota i jego zwyczajnego pana":

Warszawa:

- księgarnia na rogu Hożej i Marszałkowskiej

- księgarnia STENTOR, ul. Przy Bażantarni

- księgarnia na Wiejskiej 14

- kluboksięgarni TARABUK, ul. Browarna 6

- księgarniach BADET na ursynowie oraz na Sadybie

 

internet: 

ksiegarniawarszawa.pl

WWW.pieknaksiazka.net

Obławantura przez Wążarłacza i Łowybryki wokół Żreka

 

Zwariowana historia morskich poszukiwań tajemniczego Wążarłacza alias Żreka przez niecodzienną załogę pod wodzą BimBossa vel BossTona, ze słynnego XIX-wiecznego poematu Carroll’a z 1876 roku. Wydawnictwo WASOWSCY w swoim debiucie wydawniczym proponuje ową historię w odkrywczych przekładach: bardzo wiernym Wojciecha Manna i Grzegorza Wasowskiego (już historycznym, bo z II połowy lat 70-tych XX wieku) oraz niewiernym Grzegorza Wasowskiego (2004). Książka może zachwycić wielbicieli szarad słownych i zabaw językowych oraz miłośników humoru sytuacyjnego i absurdu wszechobecnego. W Łowybrykach znalazły się oryginalne i intrygujące ilustracje Henry‘ego Holiday’a, zaś na potrzeby Obławantury powstały barwno-zwariowane ilustracje Dominika Jasińskiego, odpowiedzialnego także za przykuwającą oko okładkę.

 Zainteresowanych prosimy o kontakt: wasowscy.com@gmail.com